Unia Europejska pokazuje po raz kolejny kogo promuje i komu pomaga. Artykuł Maciej Wilk

Hiszpańskie banki otrzymały parę dni temu 100 mld euro dokapitalizowania od Unii Europejskiej. Jest to tak zwany (w ekonomii głównego nurtu) „bailout”, czyli zwiększenia bazy monetarnej, czyli najnormalniejsze w świecie dodrukowanie pieniądza. Pomijając sprawę że w normalnym świecie taka sytuacja nie miała by miejsca, w myśl zasady, że każdy przedsiębiorca jest równy wobec prawa wywiązywania się z zaciągniętych zobowiązań. Unia Europejska pokazuje po raz kolejny kogo promuje i komu pomaga zmniejszyć straty z nie trafionych inwestycji. Nie jest to pierwsza tata pomoc Komisji Europejskiej. W roku 2010 UE stworzyła Fundusz Stabilności na nie bagatelną sumę prawie jednego biliona euro. Warto zauważyć że Europejski Bank Centralny złamał jeden z punktów Traktatu Lizbońskiego. Traktat Lizboński regulował między innymi niezależność EBC co samo w sobie jest śmieszne, ponieważ wiadomo że decyzje EBC są sprawą często polityczną. Potwierdzeniem jest skupienie śmieciowych obligacji Greckich w momencie osiągnięcia przez nie kosmicznej rentowności 50%.

Pierwsze to co trzeba powiedzieć to że EBC tak naprawdę nie mogło tych obligacji skupić, ponieważ w Traktacie Lizbońskim był wyraźny zapis, że „EBC nie może skupować obligacji krajów członkowskich”. Wiec załamanie tego zapisu było potrzebne do ratowania utopijnej wizji ekonomicznej jaką jest Strefa Euro. Są to tak naprawdę jedne z nie wielu przykładów pokazujących utopijność Wspólnej Unii Fiskalnej, niszczącej konkurencję rynkową na wszystkich jej płaszczyznach. W Ekonomii klasycznej nazywa się to etatyzmem czyli szeroko pojętą ingerencją państwa w gospodarkę, a nie tak jak się chce nas usilnie przekonać, że jest to gospodarka wolno rynkowa.

Dobrym żartem może być włoski mechanizm pomocowy dla Hiszpańskich banków. A mianowicie 20% pomocy dla Hiszpańskich banków czyli 20 mld euro zostało pożyczone przez Włochy na 3% rocznie. A skąd Włochy wzięły te 20 mld euro, a no z rynku długu jak to się mówi w ekonomicznym żargonie. Tylko problem polega na tym że Włoskie obligacje mają rentowność rzędu 7 %. Czyli Włochy się zapożyczyły na 7% rocznie, żeby pożyczyć Hiszpanii na 3 % rocznie, interes życia można rzec.

Jeśli tak ma wyglądać nasza pseudo Gospodarka Wolno Rynkowa, gdzie uprzywilejowane są tylko banki to ja dziękuję.

Autor: Maciej Wilk

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*